Nawigacja pomocnicza:

Skocz do bazy opisów innowacyjnych e-usług (klawisz 2), Skocz do wyszukiwarki treści (klawisz 3), Skocz do mapy stron Platformy (klawisz 4).

Pokrewne portale:

PARP | Wspieramy e-Biznes | Portal Innowacji | Akademia PARP | KSU | EEN | Promocja Postaw Proinnowacyjnych | Inwestycja w kadry | Pozostałe portale

web.gov.pl Wspieramy e-biznes

Loading
Konto Platformy Wspieramy e-Biznes w serwisie FacebookKonto Platformy Wspieramy e-Biznes w serwisie YouTubeKanał informacyjny RSS Platformy Wspieramy e-Biznes

Menu główne portalu

Aktualności

Jakość informacji w internecie

Wywiad z Wacławem Iszkowskim, prezesem Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Nie ma w 100% zaufanych portali, czy innych źródeł informacji w sieci. Nawet analogowa wersji Encyklopedia Britannica ma wiele haseł, które wymagają aktualizacji. Nawet powszechnie uznane i wielokrotnie cytowane prace naukowe, są po ponownych badaniach niejednokrotnie weryfikowane czy podważane.

Wacław Iszkowski – informatyk i działacz społeczny. Absolwent Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej. Ma stopień naukowy doktora nauk technicznych. Jest prezesem Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji od 1993 roku. Członek Komitetu Informatyki PAN, Rady Informatyzacji przy Ministrze Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Grupy doradczej Technologii Społeczeństwa Informacyjnego przy Komisji Europejskiej. W latach 1972 – 91 był adiunktem w Instytucie Informatyki Politechniki Warszawskiej, gdzie prowadził zajęcia z systemów operacyjnych i programowania W latach dziewięćdziesiątych był kolejno konsultantem firmy Oracle z Wiednia, dyrektorem ds. marketingu w Digital Equipment Polska, wiceprezesem zarządu i dyrektorem generalnym firmy 2SI Sieciowe Systemy Informacyjne oraz dyrektorem ds. rozwoju w Electronic Data Systems, a następnie  doradcą ds. strategii w TP-Internet. Był wielokrotnie ekspertem delegacji rządowych na konferencjach dotyczących rozwoju społeczeństwa informacyjnego oraz planu eEurope 2005 oraz i2010. Jest autorem oraz współautorem licznych podręczników akademickich i publikacji popularnonaukowych dotyczących programowania, systemów operacyjnych oraz projektowania systemów informatycznych, a także organizacji rynku teleinformatycznego.

Jacek Hetman: Cyując McLuhan’a[1]: Człowiek zbieracz pożywienia całkiem nieoczekiwanie staje się zbieraczem informacji. Żyjąc w epoce elektronicznej, jest takim samym koczownikiem, jak jego przodek z epoki kamienia. Czy Internet, z wszystkimi jego wadami, stanie się głównym źródłem wiedzy?

Wacław Iszkowski: Internet stanie się głównym źródłem informacji, ale trzeba pilnować, żeby był ważnym, ale też nie jedynym źródłem edukacji. Świat rzeczywisty dalej istnieje i jego poznawanie powinno być bezpośrednie, łącznie z jego doświadczaniem poprzez naturalne eksperymenty – ognia warto raz dotknąć, by na zawsze zapamiętać, że jest gorący i może sparzyć. W Internecie to zjawisko będzie tylko opisane i pokazane, a to nie zawsze wystarcza dla celów poznawczych. Kłopotem może być konieczność wprowadzenia płatnego dostępu do niektórych zbiorów informacji, wbrew oczekiwaniom internautów. Nie zawsze będzie możliwe skorzystanie ze środków reklamodawców, gdyż ich podaż jest ograniczona, a „oblepianie” informacji coraz większą liczbą coraz bardziej natarczywych reklam będzie budziło u użytkowników sprzeciw. Chcielibyśmy mieć dostęp do informacji za darmo, ale nie zawsze to będzie możliwe.

Jacek Hetman: Informacje w Internecie są słabo uporządkowane, poszukiwanie informacji jest zajęciem żmudnym i ciągle jeszcze łatwo jest oszukać mechanizmy wyszukiwarek. Jak długo jeszcze informacje zdobyte w Internecie będą mało wiarygodne, a źródeł internetowych trzeba będzie się wstydzić?

Wacław Iszkowski: Po pierwsze trzeba stwierdzić, że Internet jest wciąż stosunkowo nowym źródłem informacji i tym samym jest jeszcze niedopracowany – to jest dopiero zaawansowana wersja próbna poddawana wielorakim testom. W przyszłości informacje będą znacznie lepiej segregowane, weryfikowane i porządkowane oraz ich wyszukiwanie będzie wspomagane   systemami sztucznej inteligencji pozwalającymi na uwzględnianie semantyki i kontekstu samej informacji.  Ale już dzisiaj nie należy się wstydzić korzystania ze źródeł internetowych, pod warunkiem, że potrafimy do uzyskiwanych informacji podchodzić krytycznie i umiemy je weryfikować pod względem prawdziwości i rzetelności.

Ewenementem jest tutaj Wikipedia, która ma już setki tysięcy haseł w kilkunastu językach, a jest oficjalnie traktowana jako mało rzetelne źródło informacji. Zarzuca się jej, że jest redagowana przez anonimowych twórców, którzy nie są specjalistami w opisywanej dziedzinie, choć przecież nie wiemy, kto jest redaktorem danego hasła. Ja w swojej dziedzinie nie mam wielu istotnych zastrzeżeń do haseł informatycznych, a inne czytam
z zaciekawieniem i podziwem dla pracy ich autorów. Oczywiście zawsze można dopracować te opisy – nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobili to specjaliści i naukowcy, ale z powodu braku wynagrodzenia i anonimowości - oni się do tego zadania za bardzo nie garną. Warto trzymać kciuki za rozwój Wikipedii oraz znalezienie  dla niej stałych form finansowania – przynajmniej na rozwój farmy serwerów do jej przechowywania. Wikipedia może być pierwszym, co nie znaczy że jedynym, źródłem poszukiwanej informacji.

Jacek Hetman: Zalety publikacji w Internecie czyli szybkość procesu publikacji, niski koszt, nieograniczony krąg odbiorców, powinny sprawić, że Internet będzie mekką dla naukowców. Warto tu wskazać projekt Google scholar. Czy tylko strach przed nowością powstrzymuje naukowców przed publikowaniem prac w internecie?

Wacław Iszkowski: Problem leży zupełnie gdzie indziej. Naukowców – nie tylko w Polsce - rozlicza się z prac recenzowanych i opublikowanych – wydrukowanych! - w pismach naukowych, wskazanych na liście filadelfijskiej i na tej podstawie przyznaje się im kolejne tytuły. To jest „chora biurokracja” ograniczająca publikacje prac naukowych w Internecie. Jestem przekonany, że to się z czasem zmieni, ale też warto zadbać, aby publikacje w Internecie były również recenzowane, co zapewni im gwarancję jakości.

Jacek Hetman: Kołyską Internetu były uniwersytety, jak ocenia Pan obecność środowisk uniwersyteckich w internecie? Czy możemy ufać witrynom oficjalnym, czy są one źródłem wartościowych informacji, czy też tylko wizytówką i elektronicznym terminarzem sesji egzaminacyjnych?

Wacław Iszkowski: Środowiska naukowe w swoich gronach badawczych powszechnie korzystają z Internetu, wymieniając doświadczenia i prowadząc rozproszone po całym świecie badania. Przecież Internet powstał właśnie do tych celów, a potem dopiero trafił „pod strzechy”. Internet jest dla nauki istotnym elementem wspomagającym ich działalność badawczą i poznawczą.

Jacek Hetman: Według badań amerykańskich dla około 90% respondentów Internet, jest ważnym, lub bardzo ważnym źródłem informacji w codziennej pracy (J. Cole, Digital future report, 2004, s.49). Jak często wymagał Pan od swoich studentów zbierania informacji w Internecie?

Wacław Iszkowski: Nie wymagałem, bo wtedy nie było Internetu, a studenci musieli korzystać z trudno dostępnych artykułów i książek zagranicznych. Jedną z nich, „The Architecture of Concurrent Programming” znaleźli w bibliotece Wydziału Architektury.

Niestety obecnie łatwość kopiowania z Internetu ułatwia życie studentom, ale też pozbawia ich często konieczności twórczego poszukiwania rozwiązania. Jeżeli trzeba na przykład opracować algorytm sortowania, to zamiast próbować go samemu napisać, wystarczy przeszukać Internet i skorzystać z gotowca. Tylko jak potem można być dobrym programistą, nie nabywając wcześniej umiejętności samodzielnego pisania programów? Na szczęście są też ambitni studenci, którzy wolą sami dojść do rozwiązania, bo po to właśnie studiują. Z drugiej strony, jak już coś zostało dobrze zrobione – to po co odkrywać na nowo Amerykę. Lepiej zająć się problemami jeszcze nie rozwiązanymi.

Jacek Hetman: W jaki sposób możemy ocenić wiarygodność informacji? Na konferencji Światowego Dnia Społeczeństwa Informacyjnego mówił Pan, że zadaniem szkoły powinno być uczenie selekcji informacji. Jakie narzędzia i metody będą nam pomocne?

Wacław Iszkowski: Tu nie ma istotnych różnic w stosunku do czasów poprzednich, gdzie też trzeba było stale oceniać, czy dana informacja jest wiarygodna, czy jest propagandą albo plotką. Różnica polega na tym, że teraz trzeba to robić szybciej i skuteczniej oraz często nie widzi się kontekstu, w jakim dana informacja się pojawia. Dotyczy to szczególnie młodych użytkowników, dla których komputer istniał od urodzenia i którzy nie mają jeszcze wystarczającego krytycyzmu do tego co widzą na ekranie.

Warto, więc pokazywać, że chociaż Internet może „kłamać”, to może też pomagać w wykryciu takiego kłamcy – na przykład poprzez wyszukanie o nim innych informacji lub też sprawdzenie, w jakich jeszcze miejscach się pojawia i w jakim kontekście ta sama informacja. Warto też nauczyć się żądania potwierdzenia przesłanych informacji, poprzez udzielenie odpowiedzi na inne pytania. Szkoła ma uczyć krytycznego podejścia do każdego zjawiska, bo tylko przez zadawanie pytań – a dlaczego?, a po co?, a czemu?, a kto to jest? – dokonywany jest postęp.

Tak na marginesie - również i dorosłym przydałoby się trochę bardziej krytycznego podejścia do informacji przekazywanych przez media i otoczenie. Niestety wraz z rozpowszechnieniem komputerów coraz częściej spotykamy się ze stwierdzeniem – „tego nie ma w komputerze”, a więc tego nie ma w rzeczywistości.

Jacek Hetman: Czy uczniowie i studenci potrafią być krytyczni wobec informacji z Internetu? Czy wystarczy, że informacja pochodzi z zaufanego portalu, aby móc ją rozpowszechniać?

Wacław Iszkowski: Nie ma w 100% zaufanych portali czy innych źródeł informacji w sieci. Nawet analogowa wersji Encyklopedia Britannica ma wiele haseł, które wymagają aktualizacji. Nawet powszechnie uznane i wielokrotnie cytowane prace naukowe, są po ponownych badaniach niejednokrotnie weryfikowane czy podważane Dodatkowo treść portali może być złośliwie czasowo zmieniona przez jakiegoś krakera – najczęściej dla celów przestępczych, ale też dla zrobienia psikusa. Czyli zawsze trzeba być krytycznym do tego, z czego korzystamy. Czy uczniowie i studenci są tacy? Wielu z nich tak, a czasem są nawet bardziej krytyczni, niż to wydaje się celowe. Ale taka jest rola młodego pokolenia – zmieniać świat, który zastali.

 Jacek Hetman: Jak uszeregowałbym Pan źródła informacji z uwagi na ich wiarygodność: radio i telewizja, czasopisma i gazety, strony internetowe. Jak Pan uzasadni swój pogląd?

Wacław Iszkowski: Wszystko zależy od tego, jaka to jest informacja. Ta ze zdarzeń właśnie się dziejących jest najbardziej wiarygodna, jak jest przekazywana na żywo w telewizji, chociaż i tutaj można też „oszukać” widza. Czasem przekaz jest opóźniony o kilkanaście sekund i wtedy można go zmienić – jak na przykład treść reklam na stadionie w czasie meczu zależnie od kraju, w którym jest nadawana transmisja. Przebieg meczu jest prawdziwy, tylko reklama innego piwa jest widoczna.

Informacje starsze są bardziej wiarygodne w gazetach i czasopismach, gdyż są prezentowane po opadnięciu emocji i po ich zweryfikowaniu w kilku źródłach oraz ich prezentacja jest nadzorowana przez kilku redaktorów. Poza tym słowo drukowane zostaje i jest poddawane dalszym weryfikacjom. A Internet – ten łączy w sobie oba media – aktualny przekaz oraz zweryfikowane teksty czy przekazy, zależnie od tego, kto i jak je przygotowuje i przekazuje.

Jacek Hetman: Na koniec, przypomnę myśl Larego Page, twórcy Google: Zeskanujemy wszystko! Jak ocenia Pan projekt umieszczania książek w Internecie? Czy to będzie początek końca bibliotek?

Wacław Iszkowski: Tak - większość dorobku ludzkości – piśmiennictwo, starodruki, mapy, dokumenty, obrazy, ryciny, zapisy nutowe, zdjęcia, filmy –należy zdigitalizować w postać cyfrową, jak bibliotekarze określają cyfryzację zasobów kultury i archiwów. Warto przy tym pamiętać, że jest to żmudna praca, bo trzeba wszystkie pozycje odpowiednio opisać deskryptorami, aby było możliwe następnie łatwe wyszukiwanie pożądanych treści. Najciekawsze utwory i dokumenty trzeba dodatkowo przekształcić w zapis cyfrowy tekstu. Dla postaci drukowanych korzysta się z automatycznego rozpoznawania tekstu, ale dla zapisów ręcznych jest to już dość złożone zadanie. Powstaje pytanie, czy wszystkie utwory powinny być poddane takim procedurom – chyba nie.

W każdym razie przyszłe biblioteki będą zasobami cyfrowymi, dostępnymi poprzez Internet. To nie będzie ich koniec, ale raczej początek nowej formy działania – przechowywania uporządkowanych logicznie zbiorów informacji, z odpowiednio wydajnym systemem wyszukiwania oraz efektywnym systemem tłumaczenia na dowolne języki. Być może powstanie Światowa Biblioteka Ludzkości, przechowująca wszystkie tak zgromadzone zbiory informacji.

I wreszcie na pewno będą dalej istnieć klasyczne biblioteki, gdyż zawsze oryginał dokumentu czy utworu, może powiedzieć więcej, niż jego najlepsza, zeskanowana kopia.

Rozmowę przeprowadził Jacek Hetman. Fotagrafia Jacek Hetman


[1] Herbert Marshall McLuhan (ur. 21 lipca 1911 w Edmonton, zm. 31 grudnia 1980 w Toronto), kanadyjski teoretyk komunikacji.

McLuhan zyskał szeroki rozgłos w latach 60. swoimi pracami i wypowiedziami na temat mediów i komunikacji. Stwierdził, że ludzkość wkracza właśnie w "wiek informacji" a elektroniczne media, zwłaszcza telewizja, stworzyły tak zwaną globalną wioskę, w której "środek przekazu sam jest przekazem" (tj. charakter środka komunikacji ma większy wpływ na odbiorcę niż sama przekazywana wiadomość). Współcześnie uznawany jest za jednego z najwybitniejszych teoretyków komunikowania masowego i środków przekazu. Źródło: Wikipedia

słowa kluczowe: uniwersytety, jakość informacji, książki, Internet, społeczeństwo informacyjne, Google, biblioteki, cytaty, Wikipedia

| Zgłoś niepożądaną treść

Zgłoszenie

Krótkie uzasadnienie:

http://twitter.com/home?status=http://www.web.gov.pl/aktualnosci/19_885_jakosc-informacji-w-internecie.html http://blip.pl/dashboard?body=http://www.web.gov.pl/aktualnosci/19_885_jakosc-informacji-w-internecie.html poleć znajomemu  
Oceń powyższą treść: rekomendacja Ogólna ocena:

Komentarze Napisz

Sortowanie komentarzy według:

Dodaj komentarz

Komentowany artykuł : Jakość informacji w internecie

captcha

Przeczytaj treść ponownie


Czekamy na Państwa uwagi, opinie i komentarze dotyczące funkcjonowania Platformy.


Prosimy o wypełnienie formularza

Dziękujemy.
Menu

Kalendarz wydarzeń

< luty 2012 >
zwiń
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Nd
 
 
dzień: 1 dzień: 2 dzień: 3 dzień: 4 dzień: 5
dzień: 6 dzień: 7 dzień: 8 dzień: 9 dzień: 10 dzień: 11 dzień: 12
dzień: 13 dzień: 14 dzień: 15 dzień: 16 dzień: 17 dzień: 18 dzień: 19
dzień: 20 dzień: 21 dzień: 22 dzień: 23 dzień: 24 dzień: 25 dzień: 26
dzień: 27 dzień: 28 dzień: 29
 
 
 
 
zwiń

Newsletter

Panel logowania

Przypomnienie hasła

Jeżeli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Nawigacja pomocnicza:

wstecz lub wróć do góry tej strony


Platforma Wspieramy e-Biznes - web.gov.pl jest elementem projektu systemowego PARP,
którego celem jest popularyzacja idei społeczeństwa informacyjnego i gospodarki
opartej na wiedzy. Projekt jest realizowany pod nadzorem Ministerstwa Administracji
i Cyfryzacji.

Copyright 2008-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Twoja sesja za chwilę wygaśnie! Zaloguj się ponownie.

E-mail:

Hasło: